Moje pozostałe blogi

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerry Hall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerry Hall. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 września 2013

Niezapomniane niezapomnianych...

Słowa są zbędne, nie ma co porównywać, bo z kim? Dlaczego jest coraz gorzej i chudziej? Oto niezapomniane, przez tych, którzy pamiętają i doceniają... przepiękne zdjęcia księżniczek światowego modelingu... księżniczek, bo królowa jest tylko jedna, a tu ciężko byłoby wybrać jedną.
A ostatnio coraz częściej mnie trafia, gdy oglądam bieżące pokazy, ponieważ kreacje miały by o wiele więcej uroku gdyby wisiały na wieszaczkach umieszczonych rzędem na catwalk'u, tu z całym szacunkiem dla J.P.Gaultier'a, którego pokazy są zaskakujące, żywe i magnetyczne.

Karen Mulder

Claudia Schiffer

Naomi Campbell

Christy Turlington

Cindy Crawford

Emma Sjöberg

Carla Bruni

Yasmeen Ghauri

Sonia Cole

Nadja Auermann

Helena Christensen

Linda Evangelista

Eva Herzigova

Jerry Hall

środa, 16 stycznia 2013

W tym wypadku kilka kroków wstecz byłoby lepsze...

Zaczęłam ostatnio wertować wszystkie stare pokazy T. Mugler'a i nie mogłam oderwać się - są to kolekcje sprzed kilkunastu lat, a niejednego wprowadziłyby w niemały zachwyt. Ja jestem zachwycona jego kreacjami, jego pomysłami, które są tak piękne, szalenie kobiece, często prowokujące, przeznaczone dla prawdziwych kobiet, pewnych siebie, dla takich, które wiedzą dokładnie co chcą i dążą twardo do celu. Super! Poza tym oprawa w postaci najlepszych gwiazd światowego modelingu robi swoje. Wszystkie te ubrania leżą i to świetnie, a nie wiszą, o czym chyba dość wyraźnie świadczy gromkie wow! pomieszane z gwizdami zachwytu ze strony męskiej części widowni. Nic dodać, nic ująć, a współcześni projektanci dziwnie twierdzą, że uroda modelki nie powinna przyćmiewać kreacji i właśnie dlatego ich pomysły nie są w pełni zrealizowane. Często coś oglądam, jest to ponoć ładne... ale nie za bardzo jestem tego pewna, ponieważ prezentuje się po prostu nie za ciekawie, wolałabym obejrzeć to chyba na zwykłym wieszaku w sklepie. Powracając do kreacji Mugler'a, są one świetnie dopasowane, wymodelowane, mają po prostu świetny krój, są idealnie kobiece, szczególnie uwielbiam jego żakiety, które mają niesamowity fason idealnie modelujący sylwetkę do formy klepsydry. Jestem dumną posiadaczką jasno-liliowego żakietu Thierry Mugler Couture, rewelacyjny krój, cięcia, wycięcia... wszystko! Talia po zapięciu na świetnie rozpinające się z rozmachem jak na wybiegu zatrzaski, wyszczupla optycznie o kilka centymetrów.


Aparat mój ma zawsze straszne problemy z jasnymi pastelami - żakiet w rzeczywistości ma o wiele jaśniejszy pudrowo-lila kolorek. Ta biała noga spod żakietu to nie moja!


A oto zdjęcie Mistrza z jedną z jego muz











niedziela, 13 stycznia 2013

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...


Pokaz Thierry Mugler Haute Couture wiosna/lato 1997
"Les Insectes"

Pokaz, który wywołuje, mam nadzieję, że u każdego ciężki szczenopad odbył się - i tu uwaga - 15 lat temu. Po obejrzeniu tego widowiska, dobrze, że długiego, człowiekowi zmienia się cały świato... modo-pogląd na cały ten nasz modowy biznes. Nic nie jest, przynajmniej mnie, w stanie zaskoczyć (z całym szacunkiem dla J.P.Gaultier'a, którego uwielbiam), ale przecież Panowie - to wszystko już było, dokładnie 15 lat temu, czyli całkiem już dawno. Co nas jest w stanie zadziwić? Gorsety? Syrenie ogony? Wyszczuplające ciemne panele na bokach sukienek? Wszelkie mega zdobienia - kamienie, pióra, metalowe nity? Baskinki? Lateksy w różnych wydaniach? Metalowe elementy ubrania? Modele androgeniczni? Wynalezione ponoć bardzo niedawno kolorowe przedłużenia rzęs, kępki i takie inne? Co właściwie jest teraz hitem, kiedy wszystko już było? I co najciekawsze - o wiele bardziej kobiece sylwetki modelek (modelki nawet się ruszały, uśmiechały, żyły!) bynajmniej nie były problemem jeśli chodzi o koszty materiałów. W końcu mamy kryzys - trzeba oszczędzać.



Krok do przodu, dwa kroki do tyłu...

Wglądnęłam dzisiaj do neta i zaczęłam wertować wiosenne propozycje dla naszych panów... i przeraziłam się! Albo kolorowe koszmarki, pajacyki, albo nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Najbardziej położył mnie na łopatki SUPERMARKET (?!!!) popełniony przez Moschino:



Z takim facetem do supermarketu! To dopiero wyczyn!

Żeby chociaż modeli mieli fajnych, męskich, nie takie wychudzone chłopaczki, to wychudzenie przechodzi już z dziewczynki na chłopaczka, OMG! Dlaczego nie mają nowych pomysłów (przeważnie), człowiek z rozżaleniem wspomina dawne, niezapomniane kreacje wielkich mistrzów, którzy w ten czy inny sposób wykruszają się, a większość współczesnych kreacji ma się do tamtych jak... wół do karety. Przypominają mi się tu niezapomniane i zapierające dech wielkie dzieła Thierry Mugler'a, który nie wiadomo dlaczego zrezygnował z projektowania kolekcji na pokazy, a raczej dał dyla przed modelowaniem ciuchów na niewymodelowanych, wychudzonych ciałkach wymizerowanych modelek. Kolekcje obecnego projektanta też dały dyla i to wielkiego, ale do tyłu, w czasy, kiedy nie wynaleziono jeszcze maszyny do szycia.